sobota, 9 czerwca 2012

Goście w ogrodzie



Mój ogród płacze w samotności.. Z braku czasu zaglądam tu tylko w niedzielne popołudnia. Dziś udało mi się wymknąć na chwilkę by zapanować nad wszędobylskimi chwastami. Walka z mszycami dalej bezowocna. Z bezsilnością patrzę jak wysysają soki z moich róż i śmieją się  bezczelnie swymi zielonymi oczkami. Zalewam je coraz to silniejszymi środkami i nic. Boje się, że w końcu to róże się poddadzą i padną w tej walce. Od wiosny w ogrodzie zadomowił się chrząszcz- biegacz granulowany (najprawdopodobniej). Ponoć są wszystkożerne, szkoda ze nie wyjada mszyc. Na osłodę zerwałam mój pierwszy bukiecik z piwonii, postawię go na stoliczku niech cieszy pięknem wszystkich domowników.


Plączący łubin
Pierwsza piwonia
Pachnący bukiecik
Małe, zielone, niezniszczalne
Biegacz granulowany

 










wtorek, 5 czerwca 2012

Zakwitły jaśminy

Gdy wiosna zaświta,
jest w ogrodzie raz ciemniej, raz jaśniej.
Wciąż coś zakwita, przekwita.
Wczoraj kwitło moje serce. Dziś jaśmin.
(M. Pawlikowska-Jasnorzewska)

czwartek, 3 maja 2012

Nicnierobienie

Po kilku dniach ciężkiej pracy dziś zasłużony odpoczynek. Zdjęć jeszcze nie ma bo tradycyjnie nie zdążyłam ale będą na pewno. Tuje jak żołnierze dumnie prężą piersi zasłaniając co nieco. Już widać zaczątki przyszłości. Takie małe coś a tak bardzo cieszy. Przydałby się deszcz, dużo deszczu. Siedzę teraz przy oknie, wieczór rozmazuje kontury roślin a ja zanurzam się z rozkoszą w nicnierobieniu. Cichutko sączy się głos Bajora:
"Chciałbym mieć taką sieć,
By w nią wpleść życia treść,
By nią kraść księżycowe światło.
Albo róż, rannych zórz
Taką sieć chciałbym mieć,
By w nią wpaść i nie wypaść łatwo.
Chciałbym trwać, żeby znać,
Zapach łąk...
Zapaść hen w piękny sen,
Pośród traw i rozkwitłych wrzosów".